 |
| | | | Kto jest online | | | Mamy 26 go¶ci 0 u¿ytkowników
| | | | | |
| | | | Login | | | Nie masz konta? Mo¿esz bezp³atnie sobie za³o¿yæ. NIE B¡D¬ ANONIMOWY | | | | | |
|  |
Warning: mysql_fetch_row() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/archemik/public_html/mainfile.php on line 470
Warning: mysql_close() expects parameter 1 to be resource, null given in /home/archemik/public_html/simplestat.php on line 52
Miko³owscy poeci
 |
Melanowski Mateusz - Rocznik 1977, poeta, magister
politologii. Publikowa³ m.in w fa-arcie, frazie, kursywie,
¶lasku, opcjach. Wyda³ arkusz poetycki "Do wczoraj, od jutra"
Laureat konkursów. Miêdzy innymi zwyciezca konkursu o nagrodê
im. K. K. Baczyñskiego w £odzi (2001).
Frazie, Protokole Kulturalnym, laureat konkursów,
Mieszka w Miko³owie.
|
| WYJ¦CIE NAPRZECIW |
Nie zna Pani niczego - co by¶my
Byli w stanie pokazaæ - Dzi¶?
Emily Dickinson
|
Odg³osy czajnika i wzdychania
ludzi nad sufitem docieraj±
do mnie na wy¶cigi, bez wzglêdu na
to, w którym jestem k±cie. Okno na
¶wiat nader czêsto zmienia siê w okno
na pó³¶wiatek, a ka¿dy zegarek
tyka tu co innego. Od wszystkich
przedmiotów dzieli mnie jednakowa
odleg³o¶æ. Ale najwa¿niejsze jest
miejsce, gdzie nocami wypadaj±
mi ³zy i zêby i gdzie kruszê siê
najbardziej. To miejsce, od którego
nieraz muszê odrywaæ siê przez pó³
dnia, po czym pokazujê sobie
nieruchome hu¶tawki, nacieki
na asfalcie i schody wchodz±ce
do bloków o numerach: dwadzie¶cia
piêæ - siedem i dziewiêæ. W takich chwilach
w³a¶nie oddycham bardziej. I to jest
to, co czasem musi siê przytrafiaæ.
|
| DO WCZORAJ, OD JUTRA |
Ju¿ pora, co robi nas na
szaro, a we mnie co¶ czuwa.
Powieki ju¿ dawno temu
straci³y na wadze, a to
wczesne powietrze od razu
po wpuszczeniu poprawi³o
pH mojego pokoju.
Wiêc nie umiem zasn±æ - muszê
siê jeszcze wiele nauczyæ,
no, ale nie jest znowu tak
¼le. Takie chwile nazywam
sobie czasem moim tylko
czarno- bia³ym rajem.
|
| * * * |
Dane mi s±: niebo
w kolorze niebieski
metalik i bia³y
opel, który rano
dosta³ pi³k± i wci±¿
wyje z bólu. Póki
co, nic od kogo¶. Nie
u¿ywana jaki¶
czas skrzynka na listy -
mam wra¿enie - zacznie
niebawem siê kurczyæ,
no, a kiedy ju¿ siê
zdecydowa³em, to
s³uchawka da³a mi
sygna³ do odwrotu.
Najgorsze, ¿e przecie¿
lekko mnie dotkn±æ, a
wci±gam g³êboko.
|
| MÓJ RUCH |
Kolejny dzieñ, w którym powietrze
stawia opór przy wci±ganiu, a ruchu,
w szczególnie gor±cych chwilach, brakuje
tak, ¿e tylko spojrzeæ, a w³±czaj± siê
alarmy. Wszystkiemu teraz chcia³oby siê
zaprzeczyæ, mo¿liwe, ¿e to przez te
rzeczy, które, zaraz po otwarciu oczu,
rzucaj± siê w nie. Tak, znowu wszystko od
pocz±tku, no ale od koñca przecie¿
siê nie da. Sta³a mniej wiêcej ilo¶æ grzechów,
w tym tak¿e ciê¿kie do zniesienia, w ci±g³ym
pogotowiu jêzyk i kilka min do
wyboru. Zobaczymy jak to bêdzie.
Jest wtorek. Mo¿e jutro zrobiê sobie
dzieñ wolny od ¶rody, dzieñ wolny od dnia.
|
| ZAPYTAJ, CZY MI ODPOWIADASZ |
Zapchany dobrymi intencjami
oraz kurczakiem z ro¿na, wyszed³em,
a tu ¶wiat³a na przej¶ciach zmuszaj±
mnie do spaceru szybszego, ni¿ mam
ochotê. A tu ona szturcha mnie
oddechem i brzydko mru¿y oczy,
wiêc i tak nie bêdzie jej dane
poznanie mnie lub nawet ujrzenie
mojego ¶wie¿ego wci±¿ siniaka
na nodze. A tu - jak widzê - ona
kupi³a foliowane parówki
i pewnie jeszcze chcia³aby poznaæ
mojego psa, z którym siê mo¿na
¶wietnie dogadaæ. Ach, jak¿e lepiej
by³oby gdyby. No a tak, to co.
|
| * * * |
Mia³em do powiedzenia tyle, ¿e
miarka siê przebra³a i dlatego
znów tutaj stojê. Tyle razy mnie
to dotyka³o, ¿e czujê siê ju¿
wystarczaj±co popalcowany
i zaczyna mi byæ obojêtne,
¿e jest tak pó¼no i wszystko traci
po³ysk, ¿e byæ mo¿e lada chwila
deszcz spadnie na ³eb, na szyjê,
¿e nadje¿d¿a czterdziestka. Tak, nie ze
mn± takie numery. Jeszcze tylko
nie wiem jak to wszystko siê skoñczy, bo
puenty niestety nie wymy¶li³em.
|
| CHC¡C NIE CHC¡C |
Wykorzysta³em ciebie
tak, jak wykorzysta³em
próbkê szamponu, któr±
znalaz³em w jednym z ostatnich
numerów Polityki.
Mo¿na na to te¿ spojrzeæ
z drugiej strony, jednak z t±
ró¿nic±, ¿e ty wtedy nie
my³a¶ w³osów. Natomiast
dzi¶ w Gazecie Wyborczej
by³a czekolada do
picia i wiedz, ¿e d³ugo siê
nie zastanawia³em, co
mam z ni± zrobiæ, a kiedy
autobus zatrzyma³ siê
na przystanku i - jako ¿e
by³em sam - szybko usz³o
z niego ¿ycie, to sobie
pomy¶la³em, ¿e kiedy
bêdziesz odchodzi³a , to ja
przez jaki¶ czas szed³ bêdê
z tob±, chcesz tego czy nie.
|
| * * * |
Teraz, to przede wszystkim smak
czosnku, a wiêc i guma bez
cukru. Teraz, to wzruszenie
ramionami lub chwilowe
wychodzenie krêgos³upa
na prost±. Tu, to wsuwany
pod drzwi wiatr, to propozycja
smacznego i po¿ywnego
drugiego ¶niadania. Tak wiêc
teraz tu nie - mo¿e pó¼niej.
|
| OSTATNI Z TAKICH WIERSZY |
Zaczyna we mnie ujadaæ
pies, gdy do siebie podchodzê
w ten sposób, a mimo to, jak
u siebie siê czujê, czyli
wyprowadzam odkurzacz,
dzieci wyprowadzaj±
sanki, co rusz odmawiam
modlitwie, w darze tylko
przynoszê ci wstyd. Chodzi mi
o to, ¿e uros³em w si³ê
i wszystko traktujê lekko,
¿e psy chyba zaczê³y siê
mnie brzydziæ, i ¿e to ciê
stresuje. Chodzi mi o
to, ¿e tak tresuje nas
¶wiat. Niezwykle opornych.
|
| * * * |
No, w ogóle to jeszcze
jest wcze¶nie, ale zimno
i powinni zacz±æ grzaæ.
Lecz nie skar¿ymy siê. I
nie rzucamy siê w oczy,
kiedy gramy w chiñczyka
lub niesiemy dwie pe³ne
reklamówki z naszego
hipermarketu. Tylko
czasem atakuje nas
osiedlowy pies. Tylko
czasem atakuje nas
nasz bojownik syjamski.
A gdy musimy milczeæ,
robimy to naraz. No,
i to w³a¶nie podoba
mi siê w tobie najbardziej.
|
| * * * |
Nic siê nie martw, wystarczy
zwróciæ uwagê na to,
¿e mieszkasz, mieszasz w szklance,
na wiatr, no i te drzewa
w kursywie. Naprawdê nie
masz powodu. Na przyk³ad
taki ja: niemal w ka¿dej
mojej publikacji s±
jakie¶ b³êdy, a w³a¶nie
przed chwil± przestraszy³em
dwa samochody naraz,
wiêc siê uspokój, nic nie
poradzimy przecie¿ na
to, ¿e przysz³o¶æ ma na nas,
tak czy owak, chrapkê - no
ale czy ja koniecznie
muszê ci to t³umaczyæ?
|
| KRZYWE KRÊGOS£UPY |
Nie maj± czego okna plastikowe t³umiæ
Zegarek stoi na stole i czeka
Z³e my¶li wierc± siê
Ju¿ chyba godzinê
W sen si³± próbujê chocia¿ to nic nie da
Zegarek w swoim zostanie u¿yty czasie
Ulice wci±¿ s± nie rozmasowane
My¶lê coraz gorzej
Zmêczenie odczuwam
A ju¿ pocz±tkowe widaæ napisy dnia
Nadruk na kubku kalendarz oraz tytu³y
Listy wczorajsze ze sklepów ulotki
Wszystko przez zdarzenia
Co wbi³y siê w pamiêæ
Jak szpilka przeze mnie po³kniêta w przedszkolu
|
| * * * |
Poranek pozostaje niezm±cony
jak odstana woda dla rybek albo
sen, w którym nie trzeba biegaæ; przecie¿ s±
na przyk³ad gole, które wam w dzieciñstwie
strzeli³em, s± na przyk³ad moje zêby -
ca³e i zdrowe, w miarê jeszcze bia³e.
Nie dra¿ni± mnie w tym momencie przedmioty,
które nie znalaz³y sobie dotychczas
miejsca, jak klej albo no¿yczki. Jestem
obojêtny na rozk³ad jazdy, który
nie daje siê zapamiêtaæ - tak szybko
siê zmienia, i na tych kilka czerwonych
punktów, które z uporem maniaka, tkwi±
na moich plecach. Nie my¶lê o bliskich
pogrzebach, których ju¿ tu parê by³o.
Po prostu le¿ê z moim psem, no i tak
bêdzie jeszcze przez pó³ dnia. Jak nie d³u¿ej.
|
| * * * |
| Monice M. |
Normalnie to tu nie
pada, ksiê¿yc - tak jak
lubisz - jest w pe³ni si³,
w³a¶ciciele maj±
³adniejsze psy, no a
go³êbie sfruwaj±
z drogi, a nie schodz±.
Wszystko wskazuje wiêc
na to, ¿e jeste¶my
tu dzi¶ wyj±tkowi.
|
| WYPRAWA DO ¯Ó£KIEWKI |
| Monice M. |
Znowu co¶. Wydarzenia
uznane za nieby³e
pojawiaj± siê nagle
i nie wiadomo jak siê
zachowaæ. S³uchaj, wiele
spraw mnie dotyczy, ale
ja ich nie dotyczê. Nie
ja zdradzam, to zdradzaj±
mnie drobiazgi, takie jak
zdrapany naskórek, czy
opi³ki paznokci. W tej
chwili dajmy jednak
temu spokój, bo przede
wszystkim musimy wskrzesiæ
ten piec - trzeba siê w koñcu
otrz±sn±æ z zimna. Potem
napijemy siê bimbru
z tutejszymi rockersami.
Zrozum, sprawy przybior±
jaki¶ obrót, pu¶cimy
co¶ w niepamiêæ. My sami
wystarczymy. Materia
jest delikatna, ale
przy³o¿ysz rêkê, zgoda?
|
| ZMYLONA POGOÑ |
Jakbym na d³oniach nadal mia³ py³
z motylich skrzyde³ i jakby te
ka³u¿e, w których myli¶my
w dzieciñstwie niekiedy rêce, by³y
tymi samymi, co teraz. A
mo¿e rzeczywi¶cie jeste¶my
wci±¿ dzieæmi i jedno siê drugim
bawi? Mo¿e daleko razem
nie zajdziemy, bo albo jaka¶
mg³a miêdzy domami tak gêsta,
¿e musi siê rozpychaæ, albo
pierwszy ¶nieg, który jest ostatni±
rzecz± jak± mogliby¶my braæ
pod uwagê? Ju¿ coraz czê¶ciej
zaczynamy siê gubiæ. Szkoda
by³oby mi tego, ¿e tacy
razem byli¶my ³adni - sam, to
ja jestem niefotogeniczny.
|
| * * * |
Kiedy przystanê³y zegary
To przy ostatnich w g³êbi ziemi
Robakach pojawi³o siê
Moje cia³o i dopiero
Wówczas poczu³o jak
Twardniej± ka³u¿e
I jak rozmieszczaj± siê kamienie
|
| * * * |
O grzechach przychodz±cych
lekko jak nie przymierzaj±c
ucieczka z p³atnej toalety
miko³owskiego dworca.
O grzechach ci±¿±cych mi na
piersi i o tym, co jest grzechem
tylko z wygl±du. O tych
chwilach, w których z ró¿nych przyczyn
stawa³em siê po¶miewiskiem dla
samego siebie, o tych
s³owach, które w z³± godzinê
bra³em za dobr± monetê i
o tym g³upim nawyku
zagl±dania w ka¿d± bramê.
Rozmy¶la³em, dziêkuj±c Bogu -
bo przecie¿ komu? - za tê
potrzebn± cierpliwo¶æ, której
mam jak na lekarstwo akurat.
|
| * * * |
Da³by¶ sobie rêkê uci±æ, ale kto¶ uci±³
sobie drzemkê i wszystko przepad³o. Po nocy
bezsennej nadszed³ bezsenny dzieñ. Chmury, niczym
tr±dzik twarz, obleg³y niebo- wydawa³o siê,
¿e na zawsze. Ale zd±¿y³e¶ to wszystko przejrzeæ
i teraz co¶ zagl±da ci w oczy. Zamykasz
je wiêc, i to dzia³a, bez zarzutu, na nerwy,
lecz jest bezskuteczne jak podanie rêki
na pamiêæ- kiedy nikogo w tym miejscu nie ma.
|
Wykorzystano materia³y dostarczone przez Rafa³a Muszera
Dziêkujemy
|  |
| | | | Pogoda | | | w Miko³owie 2012-05-20 18:38:38 temp. 26.6 °C ci¶n. 999.9 hPa wilg. 34 % wiatr 51.0 m/s 0.0° N opady 1h 0.0 mm
| | | | | |
|
|