Witaj w eMikolow - Najwiêkszy Serwis Informacyjno-Kulturalny Powiatu Miko³owskiego
  Logowanie/ 
za³o¿enie konta
G³ówna Nowo¶ci Twoje Konto Forum dyskusyjne
Zapowiedzi imprez Archiwum Wiadomo¶ci Reklama
 
 G³ówny
eMiko³ów FORUM
Wiadomo¶ci
eOg³oszenia [0]
Najczê¶ciej czytane
eINFOrmator [405]
Reklama
eGaleria
Kamery w Miko³owie
 Kultura
O¶rodki kultury
MDK Miko³ów
MBP Miko³ów
Klub FRAKTAL
Arty¶ci
Fotografia
Malarstwo
Poezja
 Inne
Ksiêga Go¶ci
Humor w serwisie
Zaproszenie
Poleæ nas
Zostaw wiadomo¶æ
Ciekawe strony
Wy¶lij komentarz
Ankiety
Statystyki
U¿ytkownicy
 Kto jest online
Mamy 26 go¶ci
0 u¿ytkowników
 Login
Pseudonim

Has³o

Nie masz konta? Mo¿esz bezp³atnie sobie za³o¿yæ.
NIE B¡D¬ ANONIMOWY
zobacz równie¿-:Ogólnopolski plener malarski Impresje Miko³owskie

Warning: mysql_fetch_row() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/archemik/public_html/mainfile.php on line 470

Warning: mysql_close() expects parameter 1 to be resource, null given in /home/archemik/public_html/simplestat.php on line 52

Miko³owscy poeci


Rafa³ Muszer - ur 1977. Publikowa³ m.in w Arkadii,
Frazie, Protokole Kulturalnym, laureat konkursów,
autor strony TRUML.art.pl. Studiuje informatykê.
Mieszka w Miko³owie.



sonet chirurgiczny
Poszczególne ¿y³ki napiêæ ³±cz± w omamie
chaotycznie rozmieszczone punkty.
Pajêczyna przypadkowych zale¿no¶ci wi±¿e
ze sob± palce, powieki i czynniki obce.

Rozmowa na pó³sensy i niedopowiedzenia
mo¿e mieæ nieograniczone niekonsekwencje.
Trudno bêdzie je potem opanowaæ. Tak jak cie¿ko
znale¼æ pewne wyj¶cia z owych sytuacji.

Powiew, który ze¶lizgn±³ siê z obrotowego wiatraka.
wprawi³ w drgania t± precyzyjnie utkan± siateczkê,
¶ci±gaj±c do siebie pozornie odleg³e koñce.

Drzwi wpuszczaj± kolejnego przechodnia,
powieki wykonuj± bezpieczny manewr.
Jeste¶my ju¿ o jeden krok od tego miejsca.





* * *
D¼wiêki przeciekaj± przez nieszczelne d³onie.
Odg³osy utajonej modlitwy znajduj± uj¶cie
bocznymi kana³ami.

Wymyka siê granica perspektywy.
Nie sposób zamkn±æ j± w ramie,
powiesiæ na ¶cianie i podziwiaæ
jak Rembranta czy Moneta.

Niedopowiedzenie to
co¶ wiêcej ni¿ ty,
czy ja.





epilog zdarzeñ
1.
Odkrywam na skórze nowe rysy, drobne
zadrapania pod powierzchni±. Pozosta³o¶æ
po nieukoñczonym w porê ruchu.

2.
¦wiat³o stopniowo traci inicjatywê,
ustêpuje pod naporem mru¿enia powiek.
Dziewi±te piêtro zazdro¶nie ukrywa
zawi³± strukturê krawêdzi tego skrzyd³a.
Rzêdy krzese³ demaskuj± nocne odcienie.
Winda utknê³a na parterze.

Okna zach³anne jak ¼renice sowy
rejestruj± mój odwrót. ¦ciany,
gotowe na ka¿dy ruch, nas³uchuj±
delikatnego szelestu p³yn±cej krwi.
Ostatni autobus jak zamek u spodni
zaszywa za sob± przydro¿ne latarnie.

3.
Odk³adam przeterminowan± gazetê
na stos nieistotnych wydarzeñ.
Napinam miê¶nie p³uc próbuj±c
zebraæ ca³e przetrawione powietrze
w jednym oddechu. Bilans strat i dokonañ
oscyluje wokó³ k³opotliwego remisu.

Zosta³o tylko kilka godzin, zanim
jutro od pocz±tku bêdziemy,
przewracaæ dzieñ na lew± stronê.





* * *
To co za chwilê zrobi ten pies,
mo¿e nie do koñca zgadzaæ siê
z pogl±dami w³a¶cicielki owej suki.

Wiêc lepiej jej do tego
nie mieszaæ.





od wczoraj, do jutra
£agodne przej¶cia. Wody w parê,
wiosny w zimê. Zaczynam dok³adnie
w miejscu gdzie wczoraj przerwa³em.
Wmawiam to sobie,
¿eby nie straciæ równowagi.

Podczas mojej nieobecno¶ci
przesuwaj± siê wskazówki.
Zachody zmieniaj± siê na wschody,
Linie okrê¿ne
w linie nocne. Ja w ciebie,
Ty idziesz spaæ.





napiêcia
andrzejowi

Zaprzestanie ruchu przyci±ga sk±pane w ¶liwkowej polewie
chmury, na³ogowych palaczy i kolorowe broszurki
natrêtnie podtykane pod nos. Ciep³y g³os stawia pytanie:
"Czy porozmawia pan ze mn±, o tym kto rz±dzi ¶wiatem?"

Nie bardzo rozumiem o co mu chodzi, wiêc na wszelki wypadek
przepraszam.





* * *
Za nami kolejny przedsionek. Teraz to juz tylko
salony, otwarte do wewn±trz drzwi bez klamek
i pielêgniarze w bia³ych prze¶cierad³ach.

D³uzsze spotkania umykaj± mojej uwadze.
Co innego momenty, uk³ucia szpilk± w sam
¶rodek g³owy. Jak w filmie dokumentalnym,
gdzie ka¿dy bohater ma swoj± historiê,
i ta historia jest dla nas
najwazniejsza.





* * *
Zaraz po przebudzeniu obrazy s± u³o¿one
jeden na drugim jak kromki chleba. Spaceruj±c
poruszam siê pomiêdzy ¶cie¿kami wydeptanymi
przez bezdomne zwierzêta i martwe go³êbie.

Obtarte piêtki to najlepszy dowód na to,
¿e nie siedzê bezczynnie.





zwierzêta w lesie
To nic, ¿e droga przede mn± denerwuj±co
kpi ze mnie, a drzewa, które mia³y
wyznaczaæ w±skie przej¶cie ukry³y go.

Jak zwierzeta pod±¿amy za zapachem,
który stymuluje spe³nienie. Na koñcu
tej ¶cie¿ki bêdzie raj.

Bieg na dezorientacjê wygrywam
w ciemno. Odpowiadam na sugestie,
które tylko pozornie brzmi± jak pytania.

nie odpowiadam tylko za ciebie.





wype³nianie
Biorê pocz±tek w miejscu gdzie niewiele jest do powiedzenia
- Ot ¶ciana. Kilka centymetrów dalej mój napêcznia³y
brzuch wulgarnie wypycha powietrze. Po
kolejnych trzydziestu znów zostajê w tyle.

Zajmujê nie wiêcej ni¿ monitor albo otwarte pude³ko po kawie,
ja i mój ¿o³±dek, wype³niony kolacj± niczym pluszowy mi¶.

Te s³owa mieszcz± siê w pewnych granicach s³yszalno¶ci.
Ja ¶wietnie ca³y mieszczê siê,
w sobie.





cukierek w papierku
W pewnych okoliczno¶ciach dla ¶wiêtego spokoju
najlepiej nie znaæ aktualnego repertuaru. To co
mia³o mnie sprowokowaæ do wej¶cia
ju¿ dawno to zrobi³o. To co mia³o mnie spotkaæ
mog³o o mnie zapomnieæ.

Dlaczego jeste¶my w tym, a nie innym miejscu ?
£awka, park, papierowa torebka, parawan
daj±cy nieznane w podstawówce mo¿liwo¶ci.

Zabrak³o dla nas biletów na spektakl ?
Czy mo¿e zabrak³o nam odwagi aby wej¶æ
i daæ po mordzie komu trzeba ? Tak czy inaczej
zosta³ nam tylko plakat na drzewie, cukierek
w papierku i deszcz
w butach.





* * *
Znowu pomyli³y mi siê poranki, zamiast wtorku
obudzi³em siê o jeden dzieñ za wcze¶nie. Jedno
ponadplanowe popo³udnie do wykorzystania.
A tymczasem wszystkie pomys³y ju¿ dawno desantem zosta³y
przeniesione na jutro. Tyle dobrze, ¿e ¶niadanie zwróci³o

na mnie swoj± uwagê i pozwoli³o zaczepiæ siê o krawêd¼
tego poranka. Absurd czai siê na koñcu widelca z jajecznic±.
Na parapecie wyschniête kwiaty d³awi± siê powietrzem.
Mój prawy kciuk odpada nagle prosto na talerz.

Wiele czê¶ci mojego cia³a nie mo¿e daæ
sobie z tym rady. Odpadam tak od kilku dni
najpierw ³upie¿, teraz skóra ³uszczy sie w zawrotnym
tempie. Muszê zadzwoniæ i odwo³aæ wtorkowe
spotkania. Nie wiem ile do jutra ze mnie zostanie.





* * *
D³ugie, popêkane od ca³owania palce, jak robaki wytkniête
ze s³oika rozgrzebuj± wokó³ ziemiê, szukaj±c reszty z dzielenia
swojego ¿yciowego horoskopu przez intrygi z telewizyjnych seriali.

Dotykam twarzy szukaj±c na niej zmarszczek wspomnieñ,
analogowego zapisu zderzania siê z powietrzem, który gdzie¶
tam powinien przecie¿ byæ, skoro w innych miejscach s±
tylko nierozpoczête rozmowy, nieotwarte listy, niejasne relacje.

Nauczony gromadziæ siê w miejscach publicznych, je¶æ i szczekaæ, u¶wiadamiam
sobie w koñcu (po raz kolejny), ¿e niewiele brakuje aby z obiektu obserwuj±cego,
staæ siê obiektem badañ w mrocznym prosektorium szefa laborki z Systemów Operacyjnych.

Oprócz r±k, które przeskadzaj± mi w prawid³owej ocenie
odleg³o¶ci mam jeszcze problemy z rozpoznaniem pory dnia.
Nie wystarcza juz nawet szybkie wklepywanie pudru w policzki,
aby zatrzeæ nierówno¶ci. W koñcu dajê sobie spokój, bo ³apiê siê na tym,

¿e jutro bêdzie dopiero za jaki¶ czas.






Wykorzystano materia³y Rafa³a Muszera
Dziêkujemy



     
© DBN
e-mail: redakcja@emikolow.pl
(+32) 326-00-50 wew. 28

8.598.157 ods³on strony od 22 pa¼dziernika 2001
Istniejemy w sieci: 3863 dni